All Posts By

LenkowyBlog

Walczymy, nadal walczymy

Lenka po raz kolejny w tym roku ciężko pracuje w ośrodku logopedycznym „Pierwsze Słowo”. Masaże logopedycze, Manualne Torowanie Głosek, Artykulacja, Edukacja i Terapia Zajęciowa – kilka lat temu uwierzyliśmy, że przyniosą efekty. Nadal wierzymy.
Was kochani proszę o trzymanie kciuków, bo chyba coraz bardziej są nam potrzebne ?

Jak wygląda taki turnus?

Zamieszkujemy na pięć dni w domu, gdzie mamy pokój dla opiekuna i dziecka. Pokoje są na górze – komfortowe, czyste, w okresie letnim z klimatyzacją. Łazienki są wspólne, na korytarzach. Na dole salon z bawialnią, kuchnia i dodatkowa łazienka. W cenie mamy obiady. Śniadania i kolacje przygotowujemy sami, z własnych produktów.

Lenki dzień zajęć zaczynał się od 7.30 lub 8.20. W pakiecie jest 30 jednostek zajęciowych po 50 minut. Zwyczajowo dziennie jest sześć zajęć. Ale w piątki mamy ich cztery (można wcześnie wyjechać z ośrodka), a w poniedziałek siedem. Na Edukacji Lenka uczona jest liter, cyfr, prawidłowego wyboru liter lub całych słów, adekwatnego użycia przyimków lub wyrazów. Często są one w formie obrazków, Lena dopiero uczy się rozpoznawać litery. Na Terapii zajęciowej robione są odsłuchy płyt Cieszyńskiej (Słucham i Uczę się Mówić) – dziecko uczone jest pisania po śladzie, również liter. Generalnie są to zajęcia manualne – malowanie, pisanie, klejenie. Największą wagę przykłada sie jednak do pisania.

Manualne Torowanie Głosek i Artykulacja to dla nas główne i najważniejsze zajęcia. Prowadzą je właściciele ośrodka – p Joasia i p Szymon. Wydobywają z Lenki kolejne głoski i sylaby układając usta w odpowiedni sposób. Na początku było to na krzyku i płaczu, teraz ładnie współpracuje. Są dni gorsze i lepsze, ale nie tracimy nadziei że przyniesie to efekty. Nawet w postaci tych kilku podstawowych słów.

W zestawie jest jeszcze Masaż logopedyczny, coś czego nie ma w innych ośrodkach. A co jest bardzo ważne w logopedii. Prawidłowe napięcie języka, ćwiczenia jezyka, masaż podniebienia i dziąseł a także uciski języka. To jest dla Leny trudne, ale z turnusu na turnus coraz lepiej pracuje a masaże nie sprawiają jej już takiego dyskomfortu jak kiedyś.

Na kolejny rok mamy zaplanowanych 6 turnusów w tym ośrodku. Ośrodek jest zapełniony i na wolne miejsca czeka się długo. Na turnusach jest tylko piątka dzieci, jest bardzo kameralnie. Ale dzięki temu zajęcia ma się ze stałymi, najlepszymi terapeutami.

Oby tylko Lena korzystała z terapii i współpracowała i będziemy malutkimi krokami iść do przodu.

Wheelchair Trip

Kochani! ??️?️
Temat podróżniczy ale musi pojawić się tu właśnie na lenkowyblog! To pierwszy raz kiedy mogę wrzucić tu coś ze swojego podróżniczego świata ? Przeczytajcie….
Dwóch szaleńców wymyśla, że przemierzy w 12 miesięcy trasę od argentyńskiej Ziemi Ognistej przez wietrzne i bezkresne pampasy, wysokogórskie Andy, pustynię Atacama – słowem przez całą Amerykę Południową i Północną aż do Alaski. Jest ogień? A teraz wyobrażcie sobie, że ci szaleńcy są niepełnosprawni i poruszają sie na wózkach inwalidzkich!!!! Nie wiem jak wy ale ja mam dreszcze emocji na samą myśl o tym pokazie.
Niemożliwe zawsze jest możliwe! ??
Bariery są tylko w głowie! ?
Przyjdzicie, zobaczycie tych kochanych facetów, niech staną się również i Waszą inspiracją! ?

Festiwal TERRA, sobota, 1 grudnia, godz. 18.30, kino Wisła, Warszawa, bilet wstępu 18 zł, https://festiwalterra.pl/wheelchairtrip/

„WHEELCHAIRTRIP – OD ZIEMI OGNISTEJ DO ALASKI” – niezwykła prezentacja autorstwa Michała Worocha to nie tylko relacja z długiej podróży landroverem przez dwie Ameryki, którą odbyli dwaj przyjaciele poruszający się na wózkach. To piękna historia o przełamywaniu barier i o wolności.

500 lajków

Kinga Wojciechowska bardzo dziękujemy. Twój szczęśliwy numerek na dziś to 500 ???

Tak, mamy 500 polubień bloga Lenki. Dla niektórych to mało, dla niektórych bardzo dużo. Dla nas to oznacza, że aż 500 (pół tysiąca osób) śledzi losy Lenki, kibicuje nam i wspiera. Że właśnie tyle osób nam zaufało i ma ochotę czasami dowiedzieć się jak nam idzie w terapii, czy Lena robi postępy i co się u niej dzieje.

Szczerze, jakoś chyba łatwiej, lżej wiedząc że nie jesteśmy z tym sami. Chociaż wirtualne lajki to nie to samo co pogłaskanie po głowie ?? Ale ważne, że czasem można się tu czymś pochwalić albo pożalić. Że po prostu można się wygadać. Jak człowiek wypowie to o połowę lżej. A najważniejsze, że jest tyle osób które Lenie kibicują. I gdy mam ochotę zrzucić broń i poddać się bo nie mam już siły, czasem wystarczy jedno zdanie, gest, telefon by energia do walki wróciła. Ostatnio tak było, Aga napisała mi, że ona po prostu jest pewna, że Lenka będzie mówiła. I podniosłam się, Lenka po tygodniu mikropolaryzacji już i zmienia terapeutę od torowania. Działamy i wierzymy w te pierwsze słowa.

DZIĘKUJEMY ŻE JESTEŚCIE ❤️❤️❤️

Nasza pierwszoklasistka

Mamy już prawdziwą pierwszoklasistkę, bo z dyplomem i biretem ???? ?‍?
Miesiąc nauki za nami i same dobre wieści, Lena radzi sobie coraz lepiej. Oswoiła się z dziećmi, z paniami, z miejscem. Szkoła Specjalna na Elektoralnej to był trudny, ale doskonały wybór. Już teraz jesteśmy co do tego przekonani. A dlaczego?
?‍? profesjonalna kadra
?‍?‍?‍? przyjazna, domowa atmosfera
? muzykoterapia 
?‍♀️ zajęcia na basenie (w ramach zajęć szkolnych)
?‍♀️ nauka jazdy na rowerze i hulajnodze
? AAC na najwyższym poziomie (np. książki Brzechwy ułożone z PCSów, genialne!)
?️ zajęcia plastyczne

Po pierwszym miesiącu jesteśmy pozytywnie zaskoczeni szkołą, tym jakie możliwości rozwoju daje. Mieliśmy inne wyobrażenia o szkołach specjalnych, ta jest na miarę XXI wieku. Podejście do dzieci – trudno odczuć że ktoś jest inny, gorszy. Mam wrażenie, że tam nie istnieją słowa „nie da się” ? Ale najważniejszym miernikiem jakości jest samo dziecko i chęci z jakimi codziennie o 6.30 wstaje z uśmiechem do szkoły. Niesamowite ?

Logopedia – podsumowanie

Ostatnio coraz częściej dostajemy maile i telefony z pytaniami odnośnie logopedii, jakie mamy efekty, do jakich ośrodków jeżdzimy. Na ten temat cały czas jest bardzo mało informacji w sieci i rodzice szukają odpowiedzi na pytania na forach internetowych. Kiedyś obiecałam, że napiszę podsumowujący wpis by rozjaśnić jak prowadzona jest Lenka w terapii logopedycznej. Oto i on. Akurat jesteśmy świeżo po zakończonym turnusie.

Od 2016 roku prowadzimy Lenkę, jeśli chodzi o logopedię Metodą Krakowską i wdrożyliśmy Manualne Torowanie Głosek, nazywane w skrócie MTG. Mineły dwa lata. W chwilach słabości mam wątpliwości czy to ma sens, że nie idziemy do przodu, że może trzeba odpuścić. Ale niedawno powróciłam do naszego pierwszego wpisu z turnusu (wrzesień 2016 roku) i gdy przeczytałam o co wówczas walczyliśmy i na jakim etapie była Lenka dostałam wiatru w żagle. Poniżej link do wpisu.

Manualne Torowanie Głosek

Tak, Lenka wówczas nie dawała się torować. Samodzielnie wydobywała głoskę „a”, na krzyku. Nie umiała zrobić ani cichego „a” ani ciągu „a-a-a-a”. Umiała powiedzieć „mama” i „baba”, głównie na krzyku, nigdy cicho i spokojnie. Ale już nie umiała rozdzilić sylab i powiedzieć samego „ma” albo „ba”. Nie rozpoznawała liter. Nie umiała czytać. Nie trzymała ołówka. Koncentracja na zadaniach była słaba, umiała rozróżnić kolory i obrazki ze zwierzętami.

Co potrafi dziś?

  • Przede wszystkim nie mówi 🙂 Czyli można powiedzieć, że cel nie został osiągnięty. I być może nigdy nie będzie mówić. Ale to nie powód by zakończyć terapię logopedyczną. Może ma szansę na pisanie, czytanie, rozumienie logiczne? Nie wiemy tego.
  • Pierwszy efekt pracy był taki, że nauczyła się oddychać przez usta co znacznie usprawniło pracę.
  • Zaczęła rozdzielać sylaby i mówić oddzielnie „ma” i „ba”.
  • Nauczyła się mówić nowe litery „o”, „u”, „e”. Czasem udaje jej się powiedzieć „i” i „y” ale to jest najtrudniej wydobyć. Powoli przyszło wymawianie tych liter bez krzyku, spokojnie.
  • Spółgłoski – tylko te do których potrzebne jest używanie ust czyli najprostsze – „m, b, p”. Jako pierwsze nadeszło mówienie tych spółgłosek z samogłoską „a” czyli „ma, pa, ba”. O wiele póżniej (ponad rok póżniej) nauczyła się mówić „mo, mu, me, bo, bu, be, po, pu, pe”. Z samogłoskami „i” i „y” nadal walczymy ale coraz lepiej wychodzi „my, bi czy py”
  • Potrafi prawidłowo odczytać!!!! (tak, odczytać) te sylaby które umie wymówić. Dodatkowo wlaściwie pokazuje  sylaby wszystkie z paradygmatu M, B, P, W, T. Znaczy właściwie pokaże palcem sylaby wa, wi, wy, we jak również me, pu czy tu, ti, ty. Słowem wszystkie możliwe wariacje połączeń tych spółgłosek z samogłoskami.
  • Udaje się ładnie wytorować metodą MTG sylaby z „w”, „t” i „d” np „wa”, „ta” lub „di”.
  • Są pierwsze sukcesy w torowaniu (to jeszcze długa droga do mówienia) pierwszych wyrazów: „mapa”, „tata”, „woda”, „buda”, „baty”, „domy” – słowem wyrazy które dają się ułożyć z sylab, które Lenka zna.
  • Nadal Lena samodzielnie nie potrafi wymówić żadnego wyrazu jak np połączyć „ma” z „pa” i powiedzieć „mapa”. Ale doskonale rozpozna i własciwie pokaże ten wyraz. Znaczy proces czytania się zaczął, mimo że mówienie nie idzie do przodu.
  • Zaczęła trzymać ołówek. Z pomocą kreśliła pierwsze bazgroły – z pomocą mam na myśli, że trzeba było przytrzymywać jej ołówek by nie wypadł z ręki. Teraz potrafi zrobić linie proste ale zaczął się ruch ręką nie tylko po prostej ale również po kole. Uczymy ją pisać pierwszych liter: A, O, I, jak i sylab MA, MO, MI itd. Samodzielnie, bez trzymania jej kredki bazgrze po kolorowankach i sprawia jej to dużo radości.
  • Zaczyna prawidłowo rozpoznawać końcówki wyrazów jak: dom, domy czy woda, wodę i podawać je zapisane na karteczkach.
  • Zdarza jej się prawidłowo odliczyć zbiór do pięciu na zasadzie równoliczności zbiorów. Rozpoznaje cyfry 1-5.

Terapia logopedyczna w ciągu dwóch lat:

  • 7 turnusów w ośrodku Pierwsze Słowo, Książenice (turnus 5 dniowy – 2700 zł)
  • 2 turnusy w ośrodku Tiwahe, Kraków (turnus 5 dniowy, 4000 zł)
  • szkolenie z Manualnego Torowania Głosek (4000 zł)
  • 1 turnus w Centrum Metody Krakowskiej, Rzeszów (nie pamiętam kosztów)
  • rok pracy w Centrum Metody Krakowskiej, Warszawa (1x w tygodniu, zajęcia 100 zł)
  • rok pracy w ośrodku Mówi się, Warszawa (2x w tygodniu, zajęcia 100 zł)
  • biofeedback 10 sesji (1300 zł)
  • do tego oczywiście 2x w tygodniu logopeda przedszkolny (bezpłatnie)
  • raz w tygodniu logopeda w Ośrodku Wczesnej Interwencji na Pilickiej (bezpłatnie)
  • delfinoterapia, którą uznajemy jako terapię wspomagającą , (turnus 16-dniowy, koszt samej terapii 12.500 zł)
  • łączny koszt ok 55.000 zł

We wcześniejszych latach, kiedy nacisk był położony na rehabilitację ruchową (Lena jeszcze nie chodziła), terapii logopedycznej było dużo mniej. Co robiliśmy?

  • od 4 roku życia logopeda w przedszkolu (2x w tygodniu)
  • od 2 roku życia logopeda w Ośrodku Wczesnej Interwencji (raz w tygodniu)
  • raz w tygodniu logopeda i masaże metodą Castillo – Moralesa (100 zł za zajęcia)
  • pakiet w ośrodku Amicus (masaże logopedyczne, biofeedback) – jeden turnus
  • na każdym turnusie rehabilitacyjnym w ośrodku Zabajka 2 – logopeda, osteopatia (4-5x w roku, koszt turnusu 6.000 zł)
  • Tomatis, 4 sesje po 2 tygodnie (łączny koszt ok 6.000 zł) – gdy Lena miała 4-5 lat (bardzo pomogło na koncetrację uwagi, od tego momentu zaczęła pracować przy stoliku)

 

Jak na dwa lata terapii postępy nie są znaczne. Celem było to, by mówiła. Nie mówi i niewiele w mówieniu zrobiła. Ale swoim tempem idzie do przodu i uczy się nowych rzeczy. Powoli być może staniemy przed wyborem co dalej. Czy dalsza kontynuacja terapii ma sens? Już w jednym z ośrodków zadali takie pytanie w kontekście rezerwacji miejsc na turnusy na 2019 rok. To boli. Czas mija nieubłaganie. Za miesiąc Lenka kończy 8 lat. Niektórzy mówią, że to taka granica kiedy mózg zwalnia i kiedy już niewiele da się osiągnąć. Na niektóre terapie logopedyczne przyjmują dzieci tylko do lat 7. Nie wiem co robić dalej. Odpuścić? Teraz? A może coś ruszy za rok, za dwa lata. Zawsze jest szansa. Pamiętam jak usłyszałam od lekarzy gdy Lenka miała 4 lata, że ona chodzić nie będzie i lepiej odpuścić sobie prywatną rehabilitację. Pamiętam moją złość i determinację jednocześnie. Udało się, w wieku 5,5 roku Lena postawiła pierwsze kroki. Gdy o tym pomyślę, że gdybym pozwoliła sobie wówczas na chwilę słabości, na płakanie w poduszkę a nie na działanie być może ….nawet nie chcę o tym myśleć.

I teraz myślę to samo, że trzeba walczyć i próbować dopóki jest nadzieja. Moze jeszcze rok, może dwa lata? I wtedy odpuścić? Gdzie jest ta granica, że trzeba, powinno się zwolnić? Gdzie jest ten punkt, w którym należy zaakceptować że marzenia się nie spełnią? Biję się z myślami od tygodni i rozmawiam sama ze sobą. Raz chcę odpuszczać, jesteśmy wszyscy zmęczeni terapiami, turnusami, jeżdżeniem w tą i z powrotem, o finansach nie wspomnę. Za kilka dni wymyślam co jeszcze możemy zrobić, gdzie jeszcze możemy pojechać, jaką nową terapię wdrożyć. Szaleństwo. Nie mamy dużo czasu. Ale jak słyszę o przypadkach, że jakieś dziecko zaczęło mówić w wieku 9 czy 11 lat wtedy nadzieja rozbudza się na nowo. Jak sobie pomyślę na jakim etapie byłaby Lenka gdyby nie terapia. To niby nie są oszałamiające efekty ale rozpoznaje litery, wyrazy. Może będzie czytać? Może nauczy się pisać na klawiaturze i będzie z nią kontakt słowem pisanym? Jak widzę, jak wyrywa się na terapię i jak lubi ćwiczyć przestaję mieć wątpliwości. Ona chce się porozumiewać. Trzeba walczyć dalej.

Jakie plany?

  • W przyszłym roku cztery turnusy w ośrodku „Pierwsze Słowo” i dwa turnusy w ośrodku „Tiwahe” (jeśli nam pozwolą nadal przyjeżdżać).
  • Dwa razy w tygodniu terapia logopedyczna w Warszawie, ośrodek „Mówi się”.
  • Zakwalifikowaliśmy się na mikropolaryzację mózgu. Po raz pierwszy od 7 lat mamy EEG w normie. Zaczynamy w pażdzierniku. Wiążę wielkie nadzieje z tą terapią.
  • Dostałam kontakt na ośrodek wykonujący elektrostymulację języka i podniebienia (w Warszawie). Poznałam dziecko z wadą genetyczną po tej stymulacji, 5 sesji. Zaczyna mówić! Tutaj potrzebne jest skierowanie od neurologa. Będziemy działać.
  • A za rok weryfikacja powyższego. Jak nic nie pójdzie do przodu może trzeba będzie wówczas spojrzeć prawdzie w oczy. Jak na razie działamy. A wy trzymajcie kciuki za naszą małą bohaterkę.

Mamy nadzieję, że powyższe informacje będą przydatne dla tych, którzy nas pytają o terapię logopedyczną. Może komuś pomoże w wyborach nasza ścieżka. Planujemy oczywiście podobny post jeśli chodzi o terapię ruchową i jak doszliśmy do sukcesu w chodzeniu.

 

Pierwszy turnus w ośrodku „Pierwsze Słowo”. Rok 2016.

 

Turnus w Centrum Metody Krakowskiej Rzeszów. Rok 2017, lipiec.

 

Regularne turnusy rehabilitacyjne w ośrodku Zabajka 2, na których Lenka również ma terapię logopedyczną.

 

Rok 2017, kolejny turnus u p. Joasi i Szymona Masłowskich („Pierwsze Słowo”)

 

U prof. Wianeckiej w ośrodku Tiwahe, grudzień 2017.

 

Maj 2018, jeden z najbardziej udanych turnusów w Pierwszym Słowie.

 

A jak dorosnę zostanę …samodzielna

Długo wyczekiwany dzień w końcu nadszedł. Po szalonych wakacjach pierwszy dzień w szkole. Aaaaaa…… mega stres. Jak sie zaklimatyzuje? Na pewno będzie płakać. Nie będzie chciała zostać. Nie mówi, więc jak powie co chce? Nie wyobrażam sobie tego, że siedzi grzecznie w ławce. Natłok złowieszczych myśli penetrował moją głowę od tygodnia. Mój mały aniołek idzie do szkoły. Nadal nie mogę w to uwierzyć.

No i złapaliśmy byka za rogi. Tłumaczyłam co się wydarzy, pokazywałam w samochodzie nowy talerz z kubeczkiem, nową podkładkę by się oswoiła. By się dała zostawić w tej nowej szkole. Wiem, że dzieci przenoszą z rodziców emocje dlatego z wielkim wysiłkiem ukryłam stres i śpiewałam od rana wesołe piosenki.

Z rana nie chciała spódniczki tylko spodnie. W samochodzie znalazła czapkę z daszkiem i już nie pozwoliła jej zdjąć. Po wyjściu z auta chciałam nieść plecak, bo taaaki ciężki ale się uparła że sama. No i tak bardzo chciałam pod szkołą zrobić telefonem fotki, tu na bloga ale nie dało się… nawet nie spojrzała. Mamo… nie widzisz, że idę do szkoły. Śpieszę się! No i już jej nie było. W nowej szafce rozpakowała swoje rzeczy, biegiem poszła do sali, usiadła w ławce wśród nowych dzieci. Rodzicom pomachała szybko „papa”. Poczatowaliśmy z pół godziny pod drzwiami wypełniając dokumenty i zajrzeliśmy do sali by się upewnić, że nie dzieje się krzywda. Na pytanie czy jej tu dobrze odpowiedziała swoim „ba” co znaczy tak i poszła do pani machając nam na pożeganie.

Takiego scenariusza nie przewidywałam. Szok i niedowierzanie! Ile razy jeszcze Lenka nas zaskoczy? Jest w grupie z trójką chłopców (klasa 4-osobowa), więc ma też zadatki na małego łobuza. Typem księżniczki  nie jest, więc mam wrażenie że się szybko dogada z chłopakami. Jest dobrze, zobaczymy jak po odebraniu ze szkoły 🙂

Tak, to szkoła specjalna. Nie miałam problemu i wątpliwości, by poszła do takiej szkoły. Nie chciałam integracyjnej z wielu powodów. Jest na takim etapie rozwoju na jakim jest i tylko szkoła specjalna może jej zapewnić klasy 4-osobowe, dostęp do specjalistycznej terapii, dojazdy na basen czy hipoterapię. Jestem z Leny szalenie dumna, bo tylko my wiemy jak długą i ciężką przeszła drogę by stanąć na nogi i zasłużyć na szkołę. By mieć szansę na naukę. Dla niej to zupełnie nowy etap w życiu. I odnoszę wrażenie, że jest na niego gotowa. A ja mam ochotę wziąć głęboki oddech i rozpłakać się. Ufffff….

Lenka na żaglach

Po turnusie logopedycznym i delfinoterapii Lenka łapała kilka dni relaksu i oddechu. Na żaglach. Lenkowy Dziadek jest zapalonym żeglarzem i zaprosił wnuczkę na rozpoznanie, po raz pierwszy. Lenka się relaksowała a babcia Ela i dziadek Waldek mieli pełne ręce roboty. Obsłużyć sterowanie jachtem i posiłki w ciasnej kajucie to wysiłek. Ale obsłużyć małą, zwinną, nie umiejącą na miejscu usiedzieć dziewczynkę to już mistrzostwo świata!

Ta mała dziewczynka raz chciała być pod pokładem, raz na pokładzie. A schody wąskie i strome. Innym razem w wodzie ale zaraz już z powrotem na jachcie. Najlepsza była jednak ciasna kajuta z małym okienkiem. Lenka czuła się tam jak mała myszka w norce i chciała szukać sera czyli szaleć. Budziły ją też pierwsze promienie słońca o 5 rano, co wogóle nie cieszyło reszty jachtowej załogi 🙂 Łatwo nie było ale na pewno to nowe, wspaniałe doświadczenie czuć powiew wiatru, burzyć porządek w  zwiniętych linach na pokładzie, rozrzucać zabawki w kajucie, moczyć nogi w wiadrze z wodą, obserwować żaby i czyścić pokład.

Niezapomniane były też pieczone ziemniaki z jajkiem zaserwowane przez babcię na „stopce” wśród trzcin i romantyczne koncerty z dziadkiem przy zachodzie słońca. Wiele osób mówi, że z dzieckiem niepełnosprawnym niewiele można. Nie zgadzam się z tym. Zależy to w dużej mierze od woli, chęci, determinacji i wsparcia osób z zewnątrz. Owszem, czasem wszystko szwankuje i człowiek nie ma siły ruszyć ręką a co dopiero toczyć bitwę w nieznanym terenie (dla wyjaśnienie bitwa to noszenie na rękach, oswajanie przed nieznanym, szukanie toalet, jedzenie w równych odstępach czasu, nierówności terenu, obce osoby etc). Wszystko może być przeszkodą. Ale też gdy siłę się znajdzie a bliscy pomogą można góry przenosić.  A już na pewno wyprawa na żagle jest możliwa.

Dziękujemy!!!

 

2018-08 żagle film

 

Nie ma to jak babcia. Świeża mięta zerwana, dzieci nakarmione. Czas na codzienny rytuał moczenia nóg w wiadrze 🙂

 

Cała naprzód. Lenka napędza rękami wiatr w żagle.

 

A pod pokładem czas na naukę. Dobieramy przyjaciół dla zwierzątek. Ćwiczenia logiczne z elementami terapii ręki.

 

Smażone ziemniaki z jajkiem, po całym dniu rejsu smakują wyśmienicie. I jaki plener!

 

To tylko kilka dni na Mazurach, ale wspomnienia pozostaną na długo!

 

Pożegnanie z przedszkolem

 

Żegnamy się z przedszkolem. Już na dobre, dziś ostatni dzień dyżuru wakacyjnego.  Tak, to oznacza, że Lenka od września idzie do szkoły!!! Trudno w to uwierzyć, jak ten czas, te kilka lat szybko minęło. Pamiętam, jak przeżywałam na samym początku czy da radę, jak sobie poradzi bez mamy. Jakoś się udało 🙂

 

Pierwsze dni Lenki w przedszkolu, rok 2014.

 

Mieliśmy wielkie szczęście, bo trafiliśmy na najlepsze przedszkole specjalne w Warszawie, nr 213 z najwspanialszym dyrektorem pod słońcem, p. Michałem Kopiczyńskim. Człowiekiem otwartym, znającym wszystkie dzieci, zawsze pogodnym i uśmiechniętym. Regularnie pełnił dyżury w grupach i tak jak inne panie zajmował się dziećmi 🙂


Lenka z dyrektorem Przedszkola Specjalnego nr 213, p. Michałem Kopiczyńskim.

 

Ale najważniejsza była pierwsza linia frontu, czyli panie które na codzień karmiły, ubierały, usypiały, tuliły, czytały, uczyły, bawiły się, pilnowały toalety, porządku przy jedzeniu, pokazywały właściwe zachowanie, robiły spacery do parku, kina, teatru, oswajały z autobusem i dżwiękami na ulicy. Prowadziły zajęcia, uczyły świata i nowych komunikatów obrazkowych (PCSy), uczyły malować, rysować, lepić, układać, dotykać, poznawać. Przez te cztery lata trafialiśmy na różne nauczycielki i pomoce, bo wymiana grup i pań w przedszkolu jest niezbędna. Ale zawsze były to kobiety o anielskiej cierpliwości i otwartym sercu.

Lenka ma wielkie szczęście do ludzi albo też umie ludziom otwierać serca na siebie. Wielka wdzieczność od nas płynie do p. Ani, p. Joasi, p. Uli i p. Kasi, które w tym roku tworzyły zgrany zespół. Pamiętamy też o paniach z zeszłych lat m.in p. Maroli i p. Magdzie i innych (nie sposób spamiętać imiona wszystkich). Bardzo ważni byli świetni terapueci, ściskamy p. Agnieszkę która przez cztery lata rehabilitowała Lenkę, p. Kasię psycholog i p. Kasię logopedkę oraz p. Bogusię od SI. Co roku w Lenki grupie pomagali wolontariusze z innych krajów, m.in Lana z Hiszpanii czy Mattha z Grecji ale było ich dużo więcej. Pamiętam uśmiechnięte twarze i ich oddanie, nie pamiętam już imion. Uściski ślemy do wszystkich pań z innych grup, które pomagały przy opiece nad Lenką podczas godzin porannych i popołudniowych. I tak strasznie trudno się żegnać po tych latach, gdy było nam tu tak dobrze i nie wiadomo co nas czeka….

 

Lenki grupa na zakończeniu roku. Niecała niestety bo było ich 10.

 

Pilna uczennica gotowa już na szkołę 🙂

 

Pani Ania i p. Joasia – to te ukochane 🙂

 

Zabawy w przedszkolu

 

Tak, nie odlepię się. Lenka jest jak mały rzep. Jest to słodkie ale po kilku godzinach dość męczące. Szacun dla Pań 🙂

 

A teraz? Czas na zasłużone wakacje. Dużo odpoczynku ale też trochę pracy. Już jesteśmy po turnusie logopedycznym w lipcu, w sierpniu mamy turnus rehabilitacyjny. Za tydzień jedziemy po raz pierwszy na delfinoterapię! Już zdradzamy też nazwę szkoły…Lenka dostała się do najstarszej szkoły specjalnej w Warszawie przy ul. Elektoralnej. Nie było łatwo, więc cieszymy się podwójnie i mamy nadzieję, że odnajdzie się w szkolnych ławkach.  A my podołamy z transportem, to w końcu droga przez pół miasta.

To bardzo wzruszające…ten moment odejścia z przedszkola. Gdy tu przychodziliśmy nie wierzyłam, że Lence uda się pójść kiedykolwiek do szkoły. Nie umiała chodzić, jeść, nic nie umiała samodzielnie zrobić. Kontakt też był utrudniony. To daje wielkiego kopa, że warto działać, rehabilitować i walczyć. Robić swoje. Zasłużyła dziewczyna na gratulacje i wieeelkie lody 🙂

 

Ps. część zdjęć dzięki użyczeniu od Przedszkola Specjalnego nr 213

Tata jest potrzebny

Tata jest potrzebny, żeby w piłkę grać
Tata jest potrzebny, by buziaka dać
Tata jest potrzebny a ja kocham go
I czuję się bezpieczna gdy obok idzie on.

Bo tata, tata, tata potrzebny bardzo jest
Gdy kiedyś spotkam lwa to on uratuje mnie…….

Znacie to? Lenka lubi tą piosenkę o tacie i nie raz nuci ją pod nosem swoim baba ba bababa….w rytm muzyki. Jak to jest, że zawsze obchodzi się Dzień Matki a jakoś zapomina o Dniu Ojca? Na szczęście w przedszkolu Lenki te dwie okazje obchodzi się jednego dnia. I za każdym razem dostajemy drobne upominki przygotowane przez Lenę: zakładkę do książki, korale z guzików, serduszko ręcznie malowane, kwiatki nalepione samodzielnie na kartkę. Drobiazg, ale zawsze najcenniejszy bo od naszego dziecka.

Lenkowy tata nie chce tu pisać. Nigdy nie dał sie namówić. I trzeba to uszanować. Mnie też jest trudno pisać, bo to w końcu jakiegoś rodzaju ekshibicjonizm. A gdy jest się introwertykiem to bardzo trudno podać na tacy swoje myśli. Ale przekraczam tę granicę komfortu.  Dla Lenki. Zbieramy w końcu 1% podatku na rehabiltację dziecka, według nas darczyńcom należy się minimum informacji na co dziecko choruje i w jaki sposób wykorzystywane są fundusze z fundacyjnego konta. A do tego najlepiej służy blog i podawane tam informacje.

Wracając do taty. Nikt tak dobrze jak Lenkowy Tata nie robi łaskotek, udaje potwora, robi przewrotki, nosi na barana, uczy piosenek rockowych, uczy kopać piłkę, prowadzi na basen, wozi na rowerze, kupuje lody, chodzi na zakupy, kupuje misie które Lenka wybiera na półkach. Nikt tak dobrze nie ugniata, zawija w koc, „wrzuca do kotła”, szoruje brodą i robi te wszystkie niebezpieczne rzeczy, które Lena uwielbia a których mama się boi. A Lena nikim też tak świetnie nie manipuluje 🙂 Czasem potrafi tatę obrócić wokół swojego małego palca. Może o to chodzi w tym związku, by jedno trochę popuściło drugiemu, by było więcej luzu (nie tak, jak z mamą :).  Ważne, że miłość widać jak na dłoni. Zobaczcie sami.


Dzień Mamy i Taty w Przedszkolu Specjalnym nr 213


Ha, znowu naciągnęłam tatę na lody 🙂

Maski, maski….to lubimy najbardziej

Zobacz, koniecznie zobacz co dla ciebie mam


Ale jesteśmy eleganccy

Jeżdzimy też nad morze i wtedy jest szaleństwo

Czasem tata prowadzi konia, bym się nie bała

W dawnych czasach jak nie chodziłam, tata dzielnie pchał mój kolorowy wózek

I uczył mnie chodzić małymi kroczkami. Bardzo się wtedy starałam.

Wycieczki rowerowe są najlepsze pod słońcem

A jak dorosnę będę kowbojem. Jak tata 🙂

Close